Fenomen Facebook’a – odrobina łopatologii według Mint Media

Społeczeństwo w sieci – rozwój portali społecznościowych na przykładzie fenomenu Facebook’a (za mintmedia.pl)

Wstęp
Wraz z informatyzacją społeczeństwa i rozwojem Internetu rozwinęły się nowe formy komunikacji międzyludzkiej. Penetracja Internetu sukcesywnie rosła a dostęp stawał się coraz tańszy. Jednym z głównych czynników, które wpłynęły na tak dynamiczny rozwój Internetu był fakt, że o ile dostęp do Internetu był płatny, o tyle dostęp do informacji w Internecie nie. Powstało nowe źródło informacji – nastała era tzw. „dot-com’ów”. Portale informacyjne powstawały jak grzyby po deszczu, a pionierzy rynku, jak Yahoo, MSN czy AOL po dziś dzień cieszą się sukcesami w branży internetowej.
W miarę rozwoju Internetu, zaczęto wykorzystywać go w coraz to bardziej zaawansowany sposób. Zaczęły powstawać wirtualne sklepy, wprowadzono elektroniczne systemy transakcyjne i wirtualne waluty. Powstała też nowa alternatywa dla telefonu – komunikatory internetowe. Użytkowników marek jak MSN Messenger, Skype, czy nasze rodzime Gadu-Gadu, liczy się w dziesiątkach, a niekiedy w setkach milionów, a wartość rynkową spółek, które stoją za tymi markami przelicza się w milionach dolarów. Bardzo dynamicznie rosła też popularność wyszukiwarek internetowych – narzędzi ułatwiających użytkownikom odnajdowanie informacji w nieustannie rozwijających się zasobach Internetu.

Historia i rozwój portali społecznościowych
Niewątpliwie jednym z najważniejszych punktów w historii rozwoju społeczeństwa informacyjnego było powstanie pierwszych portali społecznościowych. Pierwsze portale społecznościowe powstały w połowie lat 90-tych. Były to Classmates.com (1995) i SixDegrees.com (1997). Pod pojęciem portalu społecznościowego rozumie się „rodzaj interaktywnych stron WWW, które są współtworzone przez sieci społeczne osób podzielających wspólne zainteresowania lub chcących poznać zainteresowania innych” . Pierwszymi takimi quasi-portalami były popularne czaty typu IRC, gdzie prawie nieograniczona grupa ludzi mogła prowadzić dialog w jednym momencie za pomocą klawiatury komputera. Czaty były jednak zbyt anonimowe, nie łączyły użytkowników w grupy, do których chcieliby oni powracać.
Nadszedł czas na portale społecznościowe z prawdziwego zdarzenia, czyli strony internetowe, w ramach których użytkownicy mogą wykonywać bardziej złożone interakcje, utrzymywać stały kontakt z innymi użytkownikami, których posiadają na swoich listach znajomych, dołączać zdjęcia i video. U podłoża powstawania serwisów społecznościowych leży potrzeba przynależności jednostki do grupy o określonym profilu. Czynniki łączące ludzi w danej grupie mogą być różne – przynależność do tej samej szkoły, klasy, miejsca pracy, wspólne poglądy lub zainteresowania, czy też po prostu potrzeba zabawy i poznawania innych użytkowników. Stąd też rożne profile portalów społecznościowych – od typowo branżowych typu Linkedin, czy Golden Line, przez typowo ‘zabawowe’ typu Hi5 czy Fotka.pl, po bardziej złożone typu My Space, Facebook, czy też polska Nasza-Klasa.pl.

Facebook – historia, liczby, fakty.
Ogólną liczbę portali społecznościowych można by pewnie liczyć w tysiącach, jeśli nie setkach tysięcy, ale jedna marka w tej gałęzi zasługuje na szczególną uwagę. Tym portalem jest Facebook.com. Facebook jest jednym z młodszych serwisów społecznościowych, jego powstanie datuje się na 4 luty 2004r., dlatego tym bardziej spektakularny jest jego sukces w skali świata. Obecnie, Facebook jest zdecydowanie największym portalem społecznościowym na świecie i liczy on ponad 350 milionów zarejestrowanych użytkowników. Jest to także druga (po Google.com) najczęściej odwiedzana witryna świata. W Polsce, w ciągu niespełna dwóch lat od kiedy powstała polska wersja językowa, Facebook osiągnął liczbę prawie 2,5 miliona zarejestrowanych użytkowników, stając się drugim (po Nasza-Klasa.pl) co do wielkości serwisem społecznościowym w kraju. Tym bardziej znamienny jest fakt, iż zaledwie w ciągu samego 2009 roku liczba użytkowników Facebook w Polsce wzrosła czterokrotnie, a obecne trendy wskazują, że do końca 2011 roku Facebook wyprzedzi Naszą Klasę, jeżeli chodzi o liczbę zarejestrowanych użytkowników. Scenariusz ten jest tym bardziej prawdopodobny, że więksi potentaci rynku, w przeszłości boleśnie zderzali się z twardą lokomotywą „twarzo-książki” , jak potocznie mówi się o Facebook’u w Polsce. Najlepszym przykładem jest My Space, który jeszcze na początku 2008 roku swoim zasięgiem przewyższał Facebook dwukrotnie. Niespełna rok później zasięg obu portali się wyrównał, by w kolejnym roku przewaga Facebook wzrosła do ponad 100 milionów użytkowników na świecie .

Fenomen Facebook’a
Na czym polega więc fenomen Facebook’a? Blake Chandlee, wiceprezes Facebook na konferencji „Facebook Now” zorganizowanej 12.01.2010r. w Warszawie powiedział, że Mark Zuckerberg, obecnie 25 letni założyciel i Dyrektor Generalny Facebook Inc. to altruista i wizjoner, stąd wyjątkowość serwisu. Fakt, iż jest on 158 najbogatszym człowiekiem w USA sprawia, że ciężko zgodzić się do końca z tezą o altruizmie, ale zdecydowanie jest on ewenementem w skali świata, jeśli chodzi o jego wizję i sposób, w jaki ją realizuje. Strategia Zuckerberga od początku skoncentrowana była na perspektywie użytkownika, jako na głównym czynniku determinującym rozwój serwisu. W przeciwieństwie do innych serwisów społecznościowych, które skupiały się raczej na zarabianiu pieniędzy i budowaniu stabilnego biznesu w jego tradycyjnym rozumieniu. Jak pokazała historia to Zuckerberg miał rację, ponieważ myśląc kategoriami członka społeczności, a nie „zarządcy”, sprawił, że w ciągu zaledwie kilku lat użytkownicy innych, dobrze już rozwiniętych społeczeństw internetowych, wyemigrowali do Facebook, a co najważniejsze zadomowili się tam na dobre. Można wyróżnić trzy główne kamienie milowe:
1. „Live Feed”
Mikroblog, potocznie nazywany „ścianą” w języku polskim jest konceptem bardzo prostym i znanym od dawna. Facebook jednak był pierwszym serwisem, który wprowadził ścianę jako integralną funkcjonalność społeczności. Implikacje tego posunięcia były olbrzymie – fakt, że wszystkie działania danego użytkownika w ramach serwisu – od wgrywanych zdjęć, przez komentarze po własne wpisy i przemyślenia, widoczne były dla wszystkich jego znajomych diametralnie zwiększył zaangażowanie użytkowników w serwisie. Z perspektywy czasu, naprawdę trudno jest powiedzieć dlaczego inne serwisy stając przed pytaniem „czy automatycznie informować użytkowników o działaniach innych użytkowników czy nie”, nie doceniły tej prostej funkcjonalności. Tym bardziej jest to zastanawiające w przypadku serwisów, które powstały znacznie później niż Facebook, a i tak powieliły błędy innych.
Jeżeli dołączymy do tego wachlarz działań, który Facebook od samego początku udostępniał, jak np. nieograniczona liczba zdjęć, które użytkownik może przechowywać i dzielić się ze znajomymi w ramach serwisu, funkcja interaktywnego opisywania zdjęć (tzw. „tagi”), możliwość wgrywania wideo, komentowania działań innych użytkowników – to wszystko jako pakiet, od początku istnienia serwisu dawało użytkownikom coś, czego nie dawał żaden inny serwis społecznościowy – możliwość pełnego uczestnictwa w społeczności interaktywnej. I chociaż z czasem właściciele innych serwisów docenili potęgę tego prostego rozwiązania – My Space zrobiło swoją wersję „Live Feed”, Nasza-Klasa dodała możliwość przypinania „Pinezek” do zdjęć i wprowadziła „Powiadomienia” oraz „Śledzik”, będące odpowiednikiem Facebook’ewgo Live Feed, to rzeczywistość pokazuje, że przedsięwzięcia te nie spotkały się ze zrozumieniem i aprobatą użytkowników. Inaczej niż w przypadku Facebook, gdzie każdy użytkownik wydaje się być w pełni aktywnym członkiem internetowej społeczności.
2. Otworzenie platformy dla developerów
Posunięcie to było absolutnym ewenementem w branży internetowej i chyba najlepiej obrazuje ono „user-centryczną” filozofię Zuckerberga. Otworzenie platformy dla zewnętrznych developerów w 2007 roku oznaczało, że od tego momentu każdy niezależny właściciel jakiejkolwiek zewnętrznej aplikacji, mógł ją osadzić w kanwach Facebook’a, korzystając tym samym ze wszystkich już istniejących narzędzi społecznościowych serwisu (polecanie znajomym, publikowanie działań w „Live Feed”, wysyłanie powiadomień etc.). W branży internetowej potencjał reklamowy serwisu determinowany jest przez ilość użytkowników odwiedzających dany serwis. W chwili tego „otworzenia się” na świat, Facebook sam w sobie był już bardzo intratnym medium reklamowym, dlatego Zuckerberg podjął decyzję, że Facebook nie będzie rościł sobie do jakichkolwiek praw do przychodów wygenerowanych w ramach zewnętrznych aplikacji, które ludzie zwyczajnie dołączali do Facebook. W rzeczywistości oddawał developerom wizerunek Facebook – przykładowo od tej pory właściciel prostej gry internetowej typu wyścigi samochodowe nie sprzedawał już miejsca reklamowego na jakiejś grze o wyścigach samochodowych – sprzedawał Facebook. Rezultat był oszołamiający – w ciągu dwóch lat dołączono setki tysięcy aplikacji do Facebook, nieustannie produkowanych przez ponad 50 tysięcy developerów. Dlaczego Zuckerberg był aż takim altruistą? Nie był –Dyrektor Generalny Facebook zdawał sobie sprawę z tego, że aplikacje to przeważnie gry i zabawy, które uatrakcyjniają jego serwis z punktu widzenia społeczeństwa internetowego. Do tego, żeby wejść na każdą aplikację, użytkownicy i tak musieli logować się na Facebook, co w efekcie znacznie zwiększało potencjał reklamowy samego Facebook – po pierwsze, zwiększając liczbę odwiedzających, po drugie zwiększając częstotliwość odwiedzin, ponieważ gry z uwagi na ich naturę zachęcają, do częstszego odwiedzania. Mark Zuckerberg miał wizję – wiedział, że jeżeli pozwoli zarobić innym, sam może zarobić na tym dużo więcej, niż w przypadku, gdy zechce zagarnąć wszystko dla siebie. Postawa nie tylko genialna, ale też taka, która mogłaby być przykładem dla niektórych serwisów, które np. wprowadzają opłaty za dodawanie zdjęć i różne inne funkcjonalności, które z natury portalu społecznościowego oraz całego Internetu powinny być darmowe.
3. Facebook Connect
Facebook, widząc swoją rosnącą potęgę postanowił skorzystać ze sprzyjających okoliczności i poszedł o jeden krok dalej. Stworzył narzędzie „Facebook Connect”, które pozwala na bardzo prostą integrację Facebook z każdą istniejącą witryną internetową na świecie. Za pomocą Connect, każda strona może automatycznie publikować na Facebook’owym Live Feed (Pol: ścianie) danego użytkownika uzyskując tym samym dostęp do wszystkich funkcji społecznościowych Facebook, jak np. komentarze, polecenia, powiadomienia etc. Fakt, że to inne serwisy, które do tej pory konkurowały z Facebook (łącznie z CNN.com czy portalem My Space – kiedyś największym i najgroźniejszym konkurentem Facebook), teraz chcą publikować na Facebook, stając się tym samym jego małą częścią pokazuje jak bardzo zmienił się układ sił w branży internetowej i jak potężnym narzędziem stał się Facebook Connect.

Co dalej?
Internet stał się głównym miejscem poszukiwania informacji, coraz częściej też zakupy robimy właśnie w sieci. Nawet telewizja zaczyna odczuwać, że Internet depcze jej po piętach – coraz więcej filmów dostępnych jest w sieci, a imprezy sportowe i inne eventy można oglądać przez tzw. ‘live streaming’ na żywo. Wizja Marka Zuckerberga jest więc jasna i klarowna – skoro nieodwracalnym faktem jest, że nasze społeczeństwo w coraz większym zakresie przenosi się do Internetu, robi on wszystko, by globalnym miejscem spotkań tej społeczności był Facebook.com. Ciężko oprzeć się wrażeniu, że robi to bardzo dobrze…

źródło: mintmedia.pl